wtorek, 23 lutego 2016

Wiesz jak wygląda widmo liniowe? Właśnie tak czasami wygląda moja pamięć. A spowodowane jest chyba nerwicą natręctw, na którą cierpię (ale i tak każdy stwierdzi, że mnie pojebało i jestem całkowicie normalna).
Chociażby kiedy robię jakąś czynność z przyzwyczajenia, nie zwracam na nią za bardzo uwagi. Ot, przykładowo, zamykanie drzwi. Jeśli nie widzę lub nie zwrócę uwagi - mam przeczucie, że tego nie zrobiłam. I jadę do szkoły z myślą, że mnie ktoś okradnie. Spali dom.
Albo jeśli zrobię coś dobrze lub specjalnie się nad tym nie zastanawiam - wymyślę sobie coś. Tak z dupy. Powód do rozpaczy. I po pewnym czasie sama zaczynam w to wierzyć. To nie jest normalne.

W ogóle mam wrażenie, że powinnam się leczyć. Niekoniecznie wpieprzać lekarstwa za miliony, ale przynajmniej rozpocząć jakąś terapię. Na pewno nie jestem normalna.

Najłatwiej powiedzieć: spierdolenie umysłowe. Albo wez, przecież ci nic nie jest, sama wymyślasz sobie coś, potem w to wierzysz (bla bla bla) i dziwić się, że masz ze sobą problem.

Zawsze z problemami tego typu radziłam sobie sama. A przynajmniej tak mi się zdawało. Moc, którą pokonywałam wrogów tych mniejszych i większych, prawdziwych i tych mentalnych, zaczęła przeradzać się w nienawiść. Nie żeby mi to przeszkadzało - ale nie wiem, czy z czasem się ogarnę na tyle, żeby powstrzymać się przed czymś, czego mogę potem długo żałować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz